lina

Kiedyś zastanawiałam się co jest fajnego w sznurkach. Kiedyś nawet łaskawie dałam się komuś związać i ku mojemu wielkiemu niezadowoleniu odkryłam wtedy, że jeden sprawny ruch nadgarstka i lina ustępowała. Znów miałam wolne ręce. Pamiętam, że wtedy nie zrobiło to na mnie najmniejszego wrażenia. To były czasy gdy namiętnie przeglądałam zdjęcia z uchwyconymi emocjami na twarzy, zdjęcia gdzie głównym bohaterem była lina…

Pewnego dnia sama o to poprosiłam. Byłam po prostu ciekawa. Ogromnym zaskoczeniem było dla mnie to, że nie mogłam poruszyć rękoma. Związała mnie inaczej, inną liną. Czułam zapach juty, czułam jak wrzyna się w ciało.
więcej na www.operwersji.pl

kuchenne rewolucje

Nie to żebym ja żyła w symbiozie i wielkiej zgodzie z wystrojem kuchni, ale czasami lubię w niej przebywać, bo ładny widok z okna mam. Zwłaszcza gdy słońce zachodzi lubię sobie usiąść na blacie od szafki, zapalić papierosa i podziwiać wielobarwne chmury.

Jednego wieczoru było inaczej. Przez cały dzień chodziły za mną dziwne myśli. Młode ziemniaczki, koperek, mizeria i… Kotlety mielone.

****

Wpadłam do mieszkania zdyszana, bo całe półtora kilometra z pracy do domu szłam szybkim krokiem. Zajrzałam do pokoju, luby spał. Zajrzałam do lodówki.
więcej na www.operwersji.pl